Najbogatszy człowiek świata podejmuje próby ingerencji w politykę, promując w Europie skrajnie prawicowe, antyeuropejskie partie. Jest już mocno zaangażowany w wybory parlamentarne w Niemczech i Wielkiej Brytanii i za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych skłania opinię publiczną w ich kierunku. Duńscy politycy obawiają się, że zrobi to samo z Danią, co może być katastrofalne w skutkach.

