W szkołach rozpoczął się wielki powrót do papieru i długopisu. Po ostatniej dekadzie, która charakteryzowała się rosnącą cyfryzacją zajęć szkolnych, w mediach wychwala się teraz zalety pisania ręcznego. Dlaczego? Według japońskich badań, pisanie ręczne powoduje, że lepiej zapamiętujemy informacje z lekcji.
W niektórych szkołach usunięto już z klas urządzenia elektroniczne i wymaga się robienia notatek przy pomocy papierowych notatników i długopisów. Jednak nie wszyscy uczniowie są zadowoleni z tych zmian. Niektórym z nich używanie komputerów na lekcjach pozwalało ukryć fakt, że mają dysleksję. Dla innych wyzwaniem będzie ponowne nauczenie się pisania w czytelny sposób.
Ponieważ żyjemy w czasach sztucznej inteligencji, kiedy praca domowa może zostać wygenerowana w ułamku sekundy, przejście na pisanie ręczne wymusi przynajmniej na uczniach przepisanie wygenerowanego tekstu, co stanowi naukę samą w sobie. Póki co to jedna bitwa wygrana przez system szkolny w wojnie z rewolucją AI.
O czym jeszcze mówiło się w mijającym tygodniu w Danii? O niebezpieczeństwie osuwisk na zachodnim wybrzeżu (jedno z nich zakończyło się niedawno tragedią dla niemieckiej rodziny) i historii Nielsa Hocka, duńskiego przemytnika broni, który uniknął ekstradycji do Indii po tym, jak w 1995 roku przemycił cztery tony broni do Bengalu Zachodniego, aby wesprzeć ruch niepodległościowy.
Ponadto, po licznych zgłoszeniach Rady Konsumentów w sprawie influencerów, którzy kierują reklamy do dzieci, Ministerstwo Biznesu zaczęło przyglądać się temu problemowi i rozpoczęło proces zaostrzania przepisów dotyczących influencerów i reklam.
